Port Haller, Bałtyk i logistyka bezpieczeństwa. Polska stoi przed strategiczną decyzją.

Dziś, 27 maja, Kacper Płażyński uczestniczy w panelu „Bałtyk 2035. Nowa architektura bezpieczeństwa" na Samorządowym Kongresie Trójmorza w Lublinie. Partnerem merytorycznym jest Defence24.
Bałtyk 2035. Nowa architektura bezpieczeństwa.

Dziś, 27 maja, Kacper Płażyński uczestniczy w panelu „Bałtyk 2035. Nowa architektura bezpieczeństwa” na Samorządowym Kongresie Trójmorza w Lublinie. Partnerem merytorycznym jest Defence24.pl

Jest coś charakterystycznego w sposobie, w jaki wielkie projekty dojrzewają w świadomości publicznej. Najpierw są niewidzialne. Potem konieczne. Potem oczywiste. Port Haller przeszedł właśnie z pierwszej fazy do drugiej.

Kiedy Komisja Europejska publikuje Strategię Portów UE 2030 i stawia region Morza Bałtyckiego w centrum swojej polityki obronnej, a jednocześnie trasa Gdynia-Karlskrona operowana przez Stena Line wykazuje pełne obłożenie, a port w Kłajpedzie rośnie o 6,4% rocznie obsługując ładunki, które powinny płynąć przez polskie nabrzeża, pytanie przestaje brzmieć: „czy potrzebujemy nowego terminalu Ro-Ro?” Pytanie brzmi: „jak długo jeszcze możemy zwlekać?”

Hemingway opisał ruinę finansową w znany sposób: najpierw powoli, potem nagle. Kraje tracą pozycję logistyczną dokładnie tak samo. Przez lata ładunki odpływają na marżach, przekierowując się przez konkurencyjne węzły. Potem statystyki pokazują, że Kłajpeda obsługuje to, co mogło płynąć przez Polskę. Potem oponencie twierdzą, że jest za późno na inwestycje, które zmieniłyby ten obraz.

Morze nie czeka. Rynek nie czeka. Sojusznicy też nie.

Właściwy projekt. Właściwa lokalizacja. Właściwy moment.